Dwa razy więcej śmiertelnych ofiar wypadków w Lublinie. Które miejsca są najniebezpieczniejsze?

– Szczególnie duży wzrost zagrożenia wystąpił na ul. Kunickiego, […] – wylicza policja. Podkreśla, że aż dziesięć wypadków, w tym jeden śmiertelny, było na ul. Kunickiego. Niebezpiecznie jest ponadto na Al. Racławickich, al. Solidarności i ul. Zemborzyckiej.

Najwięcej kolizji zanotowano na al. Witosa (224 zdarzenia), al. Tysiąclecia (220), al. Kraśnickiej (172), al. Solidarności (169), ul. Jana Pawła II (161), ul. Kunickiego (158) oraz al. Spółdzielczości Pracy (126).

Policja przyznaje też, że ulice, na których mocno pogorszył się stan bezpieczeństwa były wcześniej dozorowane przez fotoradar Straży Miejskiej.

Powinniśmy apelować o przywrócenie możliwości kontroli fotoradarami.

Aż 39 wypadków spowodowali w zeszłym roku kierowcy, którzy nie ustąpili pierwszeństwa pieszemu na przejściu.

Dlatego przed przejściami powinny być progi wyspowe albo całe przejścia powinny być wyniesione.

Policja alarmuje, że coraz mniej bezpieczni są piesi na ul. Narutowicza. – Do zdarzeń z ich udziałem dochodzi w miejscach, gdzie powinni być szczególnie chronieni, tj. na oznakowanych przejściach – czytamy w sprawozdaniu. W zeszłym roku doszło tutaj do trzech potrąceń na pasach, tyle samo było na Zemborzyckiej […]

Nasze ulice ciągle są projektowane dla wygody kierowców aut, jak widać to droga donikąd, bo nasze ulice ciągle są niebezpieczne, a przy tym ruch samochodowy generuje hałas i unos wtórny (przyczyniający się mocno do smogu).

Wizja zero czyli dążenie do zerowej liczby ofiar wypadków to konkretna idea, której działania przynoszą efekty, w Polsce to m.in. w Jaworznie udało się radykalnie poprawić bezpieczeństwo.

Źródło: https://www.dziennikwschodni.pl/lublin/strach-jechac-strach-chodzic,n,1000239553.html?fbclid=IwAR1l9Zd6wd4DC8gpzrYFFAKgoNupkt1zr4W8iQ8jZ0knktEFURtAjTLiu_c

Informacji o wypadkach i kolizjach można szukać w SEWIK http://sewik.pl/

Advertisements

Przedłużenie remontu skrzyżowania Krochmalna-Diamentowa

Stało się to, co można było przewidywać już od pewnego czasu. Do Zarządu Dróg i Mostów wpłynął wniosek firmy Strabag o przedłużenie terminu zakończenia prac na przebudowywanym skrzyżowaniu ul. Krochmalnej i Diamentowej. Na 15 stronach dokumentu przedstawiciele wykonawcy prac tłumaczą dlaczego nie wyrobią się ze wszystkimi pracami do 17 kwietnia tego roku, a właśnie taka data widnieje w umowie.

Źródło: http://lublin.wyborcza.pl/lublin/7,48724,24567392,rondo-blacharzy-jednak-z-poslizgiem-ratusz-rozumie-wykonawce.html

“Lubelska rafa butelkowa”. Tak wygląda dno rzeki Czerniejówki w Lublinie

Na śmietnisko w lubelskiej dzielnicy Dziesiąta zwróciła uwagę nasza Czytelniczka. Butelek na dnie jest tak dużo, że… nie widać spod nich dna rzeki. Informacja na ten temat pojawiła się na Facebookowej grupie mieszkańców dzielnicy. Dyskutanci nazwali to miejsce prześmiewczo “lubelską rafą butelkową”. Butelki zalegają nieopodal kładki w pobliżu stacji miejskich wodociągów oraz placu zabaw z murowanym grillem.

Źródło: https://www.dziennikwschodni.pl/lublin/lubelska-rafa-butelkowa-tak-wyglada-dno-rzeki-czerniejowki-w-lublinie-wideo,n,1000239473.html

“Wolimy wycinać i wycinać”. Biolog o zmianach w Lublinie i górkach czechowskich

Korytarze przewietrzające są konieczne, by nie powtórzył się krakowski scenariusz, gdzie pomimo wymiany starych pieców węglowych smog nie ustąpił. Dlaczego? Ponieważ blokowiska, jak parawany na polskich plażach, zastawiły kliny przewietrzające miasto – pisze w liście do mediów biolog Tomasz Buczek

ONZ, ustanawiając lata 2011-2020 dekadą bioróżnorodności, oczekiwało od rządzących działań zmierzających do podniesienia świadomości na temat tempa wymierania gatunków i niszczenia ekosystemów na Ziemi. Jest to wezwanie do życia w harmonii z naturą, zaprzestania degradacji przyrody i racjonalnego zarządzania bogactwami. Śmiem twierdzić, że więcej o ochronie bioróżnorodności mówi się w krajach trzeciego świata niż u nas.

Większość ludzi, zachowujących elementarną wrażliwość, cieszą przylatujące do karmników sikorki, powracające z zimowisk jaskółki, czy fiołki kwitnące na trawnikach.

Do innych przemawiają konkretne argumenty, np. że nietoperz zjada dziennie do 3500 komarów i innych podobnej wielkości owadów. Z kolei on nie może konkurować z jaskółką (ok. 6000), czy jerzykiem (nawet do 20 000!). To jest coś!

Kuna, która kilka lat temu zadomowiła się w Lublinie, likwiduje szczury. Żółto kwitnąca nawłoć, uważana – poniekąd słusznie – za chwast, należy do ważnych roślin miododajnych. Na dodatek kwitnie jesienią, gdy pszczoły nie mają zbyt dużego wyboru, a muszą zabezpieczyć energię na przezimowanie. A jeśli to niezbyt przekonujące, to warto wiedzieć, że rośliny wydzielają fitoncydy, hamujące rozwój mikroorganizmów. Dzikie gatunki krzewów, jak tarnina, dzika róża czy głóg dostarczają pełnych witamin owoców.

Na Górkach Czechowskich porosty wskazują, że jest to miejsce o dobrych parametrach powietrza. To w Lublinie rzadkość! Warto też powiedzieć, że mają one jeden z najwyższych wskaźników bioróżnorodności w mieście, zarówno jeśli chodzi o roślinność (222 gatunki roślin zielnych, w tym 170 to zioła i gatunki miododajne), ptaki (91 gatunków, w tym 58 lęgowych), jak i motyle (36 gatunków).

Eksperci WHO uznali, że mieszkańcowi terenów zurbanizowanych komfort życia i zdrowie zapewnia 50 mkw. zieleni. Tymczasem nasi włodarze, w publikacji wydanej z okazji 700-lecia miasta, w rozdziale pt. Mój „zielony” Lublin (znamienne, że umieścili słowo zielony w cudzysłowie), chlubią się tym, że na mieszkańca przypada 24 mkw.

Roślinność ma nie tylko zapewniać odpoczynek oczom. Wyspy miejskiej zieleni pozwalają skryć się przed uporczywym miejskim hałasem. Nasadzenia drzew poprawiają estetykę ciągów komunikacyjnych: pieszych, rowerowych, jak i samochodowych.

A tymczasem dowiadujemy się, że przebudowa Alei Racławickich, Poniatowskiego i Lipowej pochłonie 200 drzew. Urzędnicy pytani, czy to konieczne, odpowiadają: taki projekt… Chwilę! Projekty robi się na zamówienie, a te złe odrzuca. Będę wnioskował o wykreślenie z nazwy głównego lubelskiego traktu słowa „aleje”. Według oficjalnych danych w Lublinie wycina się rocznie od 3000-9000 drzew! Owszem, straty rekompensują obowiązkowe nasadzenia, ale wycina się w centrum, a w zamian sadzi na obrzeżach. Trzeba nam wiedzieć, że duże drzewo w ciągu roku wydziela tyle tlenu, ile ludzki organizm zużywa w ciągu dwóch lat.

Liście i systemy korzeniowe roślin mają zdolność pochłaniania szkodliwych gazów, jak tlenki siarki czy azotu, a nawet metali ciężkich.

Według danych Urzędu Marszałkowskiego z powodu smogu przedwcześnie umiera w naszym mieście 1300 osób rocznie, a zwolnienia szacuje się na 471 tys. pracowniczych dni chorobowych!!! Padamy jak muchy i dalej wycinamy drzewa i likwidujemy kliny napowietrzające aglomerację.

Na Górkach Czechowskich planował park wyżynny, który wraz z dolinami rzek i wąwozami miał dopełniać „kręgosłup systemu ekologicznego miasta”. Po wielu latach wykorzystano tę koncepcję włączając Górki do Ekologicznego Systemu Obszarów Chronionych. Taką rolę górek widzieli też autorzy obowiązującego Studium Kierunków i Uwarunkowań Zagospodarowania Przestrzennego Lublina z 2000 roku.

Korytarze przewietrzające są konieczne, by nie powtórzył się krakowski scenariusz, gdzie pomimo wymiany starych pieców węglowych smog nie ustąpił. Dlaczego? Ponieważ blokowiska, jak parawany na polskich plażach, zastawiły kliny przewietrzające miasto.

W upalne dni asfalt i beton intensywnie nagrzewają się, w wyniku czego powstaje „miejska wyspa ciepła”. W miejscu unoszącego się gorącego powietrza powstaje podciśnienie zasysające chłodniejsze powietrze z obrzeży miasta. Aby taka „miejska bryza” mogła dotrzeć do centrum, potrzebne są korytarze napowietrzające.

Najlepszym sposobem na utrzymanie właściwego bilansu ciepła jest roślinność, która szybciej się schładza. W centrum Lublina na nasadzenia nie ma miejsca, a te które są, znikają pod kolejnymi budynkami. Upał nie słabnie nawet nocą. A nam, zamiast rozwiązywać problem, zaleca się w upały nie wychodzić z domu, by uniknąć udaru.

Rozumiem, że można mieć różne pomysły na miasto, ale nie można ignorować wyników badań. Nie można też pytać w referendum o to, co regulowane jest nadrzędnym prawem krajowym i unijnym. Wypowiedział się na ten temat w liście do Prezydenta Krzysztofa Żuka Andrzej Szweda-Lewandowski, dyrektor Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

Trzydziestu dziewięciu z nich podpisało się w 2018 roku pod „Planem Adaptacji do zmian klimatu Miasta Lublin do roku 2030”. W wielu miejscach znajdziemy tam informacje o istotnym znaczeniu Górek dla ekosystemu miasta. Eksperci sugerują podjęcie działań „w celu objęcia ochroną ustawową najcenniejszej pod względem przyrodniczym części Górek Czechowskich, które wyróżniają się na tle miasta walorami przyrodniczo-krajobrazowymi oraz pełnią istotne funkcje rekreacyjne dla mieszkańców”.

Źródła:
https://www.dziennikwschodni.pl/lublin/w-tej-sprawie-chodzi-o-pomysl-na-miasto,n,1000239286.html?fbclid=IwAR0HaLvXMOoumXc1gsGSmdF_GtyRfsvJH3g-xDNFX_wpFyf8amMxr8ordD0
http://lublin.wyborcza.pl/lublin/7,48724,24560157,blokowiska-jak-parawany-utrudniaja-przewietrzanie-list-biologa.html?fbclid=IwAR26oSKQ2U2yi5ZJua43SJmzk1_Qcr8pmSxXoyWAVTvJlrdzTRd11LR7pJE&disableRedirects=true

Obywatelskie porządki. “Na śmieci w mieście nie mógł już patrzeć”

Miał dość śmieci i szkieł, o które łapy regularnie rozcinał sobie jego pies. Postanowił więc wziąć sprawy w swoje ręce i zorganizować sprzątanie miasta. Facebookowa grupa, jaką stworzył w tym celu, liczy już ponad 160 osób. Akcje mają być regularne.

W ostatnią sobotę jakieś 25 osób przyszło posprzątać jedną z posesji przy ul. Spacerowej, bocznej ul. Kunickiego. Opuszczony dom od lat jest miejscem alkoholowych libacji, po których nikt nigdy nie sprząta. W efekcie w sąsiedztwie domów jednorodzinnych zrobiło się wysypisko śmieci.

Do posprzątania tego miejsca lublinian zachęcił 34-letni Tomasz Futyma, mieszkaniec Węglina. Z wykształcenia jest magistrem turystyki.

– Bałem się, że nikt nie przyjdzie. Ale kiedy przyjechałam na miejsce, już 15 osób czekało. Od razu zabraliśmy się do roboty, wzięliśmy przyczepę, piłę, worki, rękawice, gorącą herbatę. Ze trzy, cztery godziny tu spędziliśmy. Momentami sprzątało nawet 25 osób. Na początku śmieci segregowaliśmy, ale potem już nie dawaliśmy rady. W tych śmieciach było wszystko: cement, stare szmaty, maskotki, książki. Wszystkiego po trochu – mówi.

Worki szybko się zapełniły. Samych butelek było 200 kg. – Wywieźliśmy je na skup. Zarobiliśmy 4 zł, płacą po 2 grosze za kilogram. Będzie na worki – dodaje.

Źródło: http://lublin.wyborcza.pl/lublin/7,48724,24527566,obywatelskie-porzadki-na-smieci-w-miescie-nie-mogl-juz-patrzec.html

Lubelski Rower Miejski wróci wcześniej. Znamy datę [21 marca]

21 marca uruchomiony zostanie system Lubelskiego Roweru Miejskiego. Jego użytkownicy będą mieć do dyspozycji niemal tysiąc jednośladów.

Za każdym razem nie płaci się za pierwsze 20 minut wypożyczenia, potem system nalicza złotówkę, za drugą godzinę pobiera 3 zł, za każdą kolejną 4 zł. Wystarczy jednak zwrócić rower przed upływem 20 minut i wziąć kolejny. Wtedy znów zaczyna się liczyć bezpłatne 20 minut.

Porozumienie Rowerowe wnioskowało, by wypożyczalnie zaczęły działać wcześniej, bo pogoda od początku marca jest już wystarczająco dobra.

Już oficjalnie: Miasto Lublin ogłosiło, że Lubelski Rower Miejski wróci na ulice miasta dopiero 21 marca i jest to “sukces”…
Pamiętacie jak dwa tygodnie temu prosiliśmy Was o wparcie naszego pisma do ZDiM o przyspieszenie startu sezonu #LRM – od 1 marca – tak jak to ma miejsce w kilkunastu innych miastach w PL. Jak widać – pogoda na rower jest świetna.

Odpowiedzi na pismo do ZDiM do tej pory nie otrzymaliśmy (to był początek lutego).

Porozumienie Rowerowe – tak jak w zeszłym roku – zrobi na otwarcie systemu roweru publicznego społeczny audyt stanu technicznego kilkunastu procent wszystkich rowerów #LRM.

Źródło: https://www.dziennikwschodni.pl/lublin/lubelski-rower-miejski-wroci-wczesniej-znamy-date,n,1000238368.html